xxl scarf

Pisząc dla Was ten post, wyglądam niechcący przez okno, a tam co? ŚNIEG..... no nie wierzę po prostu. Chciałam Wam tu napisać, że możecie wykorzystać poniższy zestaw jako inspirację ubraniową inspirację na zbliżające się Święta, ale..... Mam tylko nadzieję, że nie będą one białe ;-) Nie wiem Moi Drodzy, czy się tu jeszcze przed sobotą pojawię, dlatego korzystając z okazji, chciałabym życzyć Wam spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych oraz mokrego dyngusa, a jakże! 


P.S. pamiętajcie, że klikając na zdjęcie, macie możliwość obejrzenia go w większym formacie :)













scarf nn
turtleneck nn / sh
pants h&m
shoes nn 



new in.

Pogoda mnie dziś niestety nie zaskoczyła... Miał padać deszcz i tak też jest. Trochę mi to nie na rękę, bo chciałam zrobić zdjęcia do folderu zapas, który właśnie się wyczerpał :( Dlatego, żeby Was nie zostawiać tutaj samych na dłużej postanowiłam Wam pokazać moje nowości wiosenne, które pochodzą z lumpeksów i maminobabcinej szafy :-) Zaczynajmy!


1. Jedyna rzecz nowa nowiusieńka to rozkloszowana midi spódnica, którą zamówiłam TUTAJ. Serdecznie polecam tą Panią - szybki kontakt przez Facebooka, czas oczekiwania mnie też miło zaskoczył ( 2 dni, już z doręczeniem przesyłki ), a i ceny są NAPRAWDĘ przystępne, jak na tak staranne wykonanie (cena mojego cacka to 43zł!!!). Jednym słowem - warto kupować u ES-colletion! 




2. Kolejna rozkloszowana midi spódnica. Pokochałam ten krój! Uwielbiam ten nieśmiertelny styl lat 50. i 60. Kobiece fasony, które nie są ani trochę wyzywające, jednak mają w sobie coś, co przyciąga uwagę mężczyzn. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że moda wraca :-) To cudo kupiłam w sh, a jakżeby inaczej, za całe 35zł. 





3. 'Szkolna' sukienka z białym kołnierzykiem już od dawna za mną 'chodziła'. W końcu ją dopadłam za pół ceny w sh, czyli za ok.17 zł. 




4. Pudrowy żakiet wynalazłam w babcinej szafie. To się nazywa szczęście! :-)




5. Dżinsowa kamizelka, pochodząca jeszcze z młodości Mammy + Olo, który jest modelem no 1 :-)




6. Kolejny dobytek Mamminej młodości - katana z Big Star. Dżins dżins, wszędzie dżins - to lubię!



7. Krótka bluzeczka z koronką - idealna do wyżej wymienionych spódnic :-) całe 9.90.




8. Różowa bomber jacket za 8zł. Chyba doszyję inne guziki, co myślicie? :-)








WIOSNO NADCHODŹ, JESTEM GOTOWA!







jeans.

Już raz przygotowałam dla Was zestaw 'jeans total look' TUTAJ. Jako, że dżinsu nigdy za wiele - a tym bardziej teraz, kiedy wszystko, co dżinsowe (ku mojej uciesze) jest modne - postanowiłam stworzyć kolejnego dżinsiaka, tylko w trochę innym stylu. Ostatnio zwędziłam Mamie denimową kamizelkę i katanę oversize sprzed co najmniej dwudziestu lat, dlatego też co jakiś czas będę Wam pokazywać '50 twarzy dżinsu' :-))) Mam nadzieję, że Was tym nie odstraszę :P 
Dajcie znać, czy Wam się podoba Moi Drodzy!  











jacket sh
jeans sh
turtleneck sh
shoes next
hat nn
sunnies sinsay




Pamiętajcie o INSTAGRAMIE i FANPEJDŻU <3


pics niezastąpiona Mamma :-)


trench coat.

Chciałabym tym zestawem powitać wiosnę, ale z internetowego źródła wiem, że w czwartek podobno ma padać śnieg (!). Mam nadzieję, że i tym razem zapowiadana pogoda się nie sprawdzi i będziemy się mogli cieszyć takimi słonecznymi dniami jak dziś! Zostawiam Was ze zdjęciami, a ja lecę się wygrzać, bo nie zgadniecie, ale znowu mnie bierze jakieś choróbsko... 

EDIT: Biorę udział w konkursie i proszę o Wasze 'lajki' TUTAJ <3












trench coat nn
turtleneck sh
shirt borrowed from my husband :-)
ripped jeans sh
heels DeeZee
clutch sh

white pants.

Nie mogę w to uwierzyć, ale znowu spadł u mnie śnieg...  A tak się cieszyłam, że już będzie coraz cieplej, tak bardziej wiosennie... Post miał być dłuższy, ale Lolo spał krócej niż zawsze i niestety muszę szybciutko kończyć, bo jak zawsze przygotował dla mnie jakieś ciekawe zabawy :-) Tak więc zostawiam Was ze zdjęciami, które poddaję Waszej ocenie.



six months.

Wczoraj, pierwszego marca, minęło calutkie pół roku odkąd prowadzę bloga. Kiedy ten czas tak zleciał - nie wiem, ale cieszę się, że podjęłam się tego i jestem tu z Wami cały czas. Sprawia mi to niesamowitą radość, kiedy tak chętnie komentujecie posty oraz dołączacie do grona obserwatorów. Dzięki temu wiem, że jest takie grono osób, którym podoba się styl, jaki tu prezentuję. Owszem, łatwo nie jest - przy Małym, studiach.. Ale uwielbiam tu do Was zaglądać, 'stroić' się dla Was, czasem coś skrobnąć dłuższego... Dziękuję WAM! :-) 

Przygotowałam mały mix zestawów, które pojawiły się na blogu od początku jego istnienia. W sumie jak tak patrzę... to mało ich nie było :-) Macie swojego faworyta? 


chocolate cookies.

Dziś na rzecz pysznie czekoladowych ciasteczek z polewą z białej czekolady, odstawimy trochę modę na bok. Wiem, wiem.. Miało być ciasto z migdałami... Niestety nie zdążyłam zrobić mu... zdjęć. Tak się do tego zabierałam żeby obfotografować mu efekt finalny, że kiedy już trzymałam gotowy do działania aparat w ręce, dowiedziałam się, że mój 'model' został zjedzony. Także przepraszam Was bardzo, postaram się je upiec jeszcze raz, kiedyś.. Na złagodzenie sytuacji upiekłam czekoladowe ciasteczka, które mam nadzieję - przypadną Wam do gustu. Zaczynajmy!


white + mint.

Bez zbędnych treści przedstawiam wam zestaw 'total white', przełamany miętowym płaszczem, który upolowałam w sh za całe 8zł, jak ja uwielbiam takie zakupy :-) W sumie... kto nie? Różową pomadkę, którą możliwe, że ktoś spostrzeże nabyłam w Lidlu za złotych sześć. I powiem Wam, że naprawdę fajnie się utrzymuje na ustach + nadaje ładny, wyrazisty kolor. W dodatku nawilża. Planuję opisać ją w osobnym poście, dlatego już się nie rozpisuję. 
Zestaw oceńcie sami! 




gray, gray...

Dzisiejszy zestaw to typowy 'zwyklak'. Najbardziej przydatny, gdy potrzebujemy szybko coś na siebie zarzucić i uciekać na zajęcia, do pracy... Jednocześnie chcielibyśmy wyglądać całkiem.. fajnie :-) warto zadbać wtedy o jakiś jeden przyciągający uwagę dodatek. U mnie jest to torebka. Ten cudny element mojego zestawu to prezent od firmy FABIOLAWykonana z filcu, z ciekawym wzornictwem, pojemna, z bordową, elegancką podszewką - same zalety. Ogółem mówiąc to zakup, którego się nie żałuje. Zresztą... zobaczcie same dziewczyny!




sunday.

Niedzielnie, trochę 'odświętnie', czyli tak jak powinno być. 
Lecę kończyć ciasto z migdałami, które będziecie mieli okazję obejrzeć na blogu, a posmakować w domu, bo przepisem się z Wami oczywiście podzielę!



checked scarf.

Dziś bez zbędnych treści Moi Drodzy, nadrobię następnym razem. Mam nadzieję, że 'udobrucham' Was troszkę dzisiejszym zestawem :-) Minimalistycznie - tak jak lubię. Kraciasty maminy szal odgrywa dziś główną rolę, żeby nie było zbyt 'szaro', a co!  
Miłego wieczoru! 




red heels.

No! Wszystkie egzaminy zdane, mogę świętować. Do maja mam spokój... To chyba dzięki trzymanym przez Was kciukom, dzięki! :-)
Zestaw na randkę, w sam raz na Walentynki. Na co dzień, do pracy, jak kto woli. Szpilki możecie zakupić na TEJ stronie. Polecam serdecznie, nie dość, że wygodne (pomimo wysokiego obcasa i braku platformy), to jeszcze pięknie wyglądają. Żakiet to zdobycz z mamy szafy sprzed ładnych parunastu lat. I to jeszcze Dior z krwi i kości! 
Zostawiam Was wiec z moją dzisiejszą propozycją, miłego oglądania!


P.S. Jeśli możecie kliknijcie <3 pod TYM zdjęciem Kochani! 




gray + boyfriends.

Uf, najgorszy egzamin zdany! Uczciłam to zdjęciami, których efekty możecie obejrzeć poniżej. Mam nadzieję, że ten ostatni -w sobotę - uda się zaliczyć w pierwszym terminie i już będzie po wszystkim. Ale oczywiście nie zapeszam, odpukać w niemalowane. Życzcie mi powodzenia i trzymajcie kciuki :-) 

Co do zestawu, golf upolowałam w SH - standardowo. Zawróciły mi w głowie ciepłe, troszkę szerokawe, plecione swetry. Nie dość, że ładne, to jeszcze ciepłe ( to najważniejsza zaleta, tym bardziej, że te dwie cechy rzadko kiedy idą ze sobą w parze...). Już dużo razy to pisałam, ale powtórzę: najlepiej się czuję w takich właśnie zestawach, no najlepiej. Luz, blues i orzeszki, tak bym to ujęła. Nie muszę nic poprawiać, układać, podciągać, itp. Jestem takim troszkę leniuchem, więc chyba stąd ta moja miłość do ciuchów typu 'oversize'. Chociaż czasem - wiadomo - żeby się poczuć na maxa kobieco warto założyć ciut bardziej przylegające do ciała rzeczy. Ale póki co, takiej potrzeby nie mam - tym bardziej w okresie zimowym. Co prawda z tą zimą w tym roku bywa różnie, kwadratowo i podłużnie. U mnie akurat śnieg raz jest, a raz go nie ma, dlatego też odważyłam się na założenie szpilek. Iiiii nie zmarzłam, ani trochę, serio. Temperatura na plusie... Gra nam na nosie ta 'obecna' pora roku, nieprawdaż? ;-)




Rights

All of the blog contents are my property. You are not allowed to copy them without my permission.